
Kathrine Switzer – kobieta, która zmieniła oblicze maratonu
Marcin Szymański
W 1967 roku Kathrine Switzer zapisała się na Maraton Bostoński jako „K.V. Switzer”, nie zdradzając swojej płci. Jej bieg przeszedł do historii, kiedy organizatorzy próbowali ją siłą usunąć z trasy. Ten moment zmienił nie tylko dzieje maratonu, ale i postrzeganie kobiet w sporcie.
Obraz: Katherine Switzer, Pinterest
Spis treści:
1. Droga do startu
2. Maraton, który wstrząsnął światem
3. Walka o równość na trasie i poza nią
4. Wpływ Kathrine Switzer na świat sportu
W latach 60. XX wieku kobiety w większości krajów wciąż nie miały dostępu do zawodowego sportu na równych zasadach z mężczyznami. Uważano, że długotrwały wysiłek fizyczny jest dla nich zbyt niebezpieczny. W tym świecie ograniczeń pojawiła się Kathrine Switzer, studentka dziennikarstwa i pasjonatka biegania, która postanowiła udowodnić, że kobiety potrafią wytrzymać maraton i że zasługują na prawo do udziału w nim.
Droga do startu
Switzer zaczęła biegać jeszcze na studiach w Syracuse University. Choć trenowała z męską drużyną, nie mogła oficjalnie do niej dołączyć, ponieważ kobiety nie były dopuszczane do zawodów NCAA. Jej trener, Arnie Briggs, był początkowo sceptyczny – uważał, że kobieta nie jest w stanie przebiec 42 kilometrów. Gdy jednak Kathrine udowodniła mu na treningach, że potrafi pokonać pełny dystans, Briggs zmienił zdanie i postanowił jej pomóc.
Przygotowania trwały miesiącami. Switzer trenowała w każdych warunkach pogodowych, często wieczorami, by unikać niechcianej uwagi. Wiedziała, że sam start będzie wyzwaniem nie tylko fizycznym, lecz także społecznym. W 1967 roku żadna kobieta nie była oficjalnie zarejestrowana w Maratonie Bostońskim. Kathrine zdecydowała się zapisać, używając inicjałów „K.V. Switzer” – nie z zamiarem oszustwa, ale po to, by sprawdzić, czy system rzeczywiście ją odrzuci, gdy nie będzie wiedział, że jest kobietą.
Obraz: Roberta Gibb, Jeff Johnson
Warto jednak wspomnieć, że rok wcześniej, w 1966 roku, Roberta “Bobbi” Gibb jako pierwsza kobieta nieoficjalnie przebiegła Maraton Bostoński. Ukryła się w krzakach przy starcie i dołączyła do biegu po jego rozpoczęciu, bez numeru startowego, ponieważ organizatorzy odmówili jej rejestracji. Choć jej udział nie został uznany, Gibb udowodniła, że kobieta może pokonać pełny dystans maratonu, torując drogę dla Switzer i wszystkich, które przyszły po niej.
Maraton, który wstrząsnął światem
Dzień startu – 17 kwietnia 1967 roku – był chłodny i deszczowy. Switzer pojawiła się na linii startu w szarym dresie, razem z grupą biegaczy, wśród których był jej trener i partner Tom Miller. Początkowo nikt nie zwrócił na nią uwagi. Dopiero kilka kilometrów później jeden z organizatorów, Jock Semple, dostrzegł, że wśród zawodników biegnie kobieta.
Wybiegł z wozu prasowego i próbował siłą zerwać numer startowy z jej koszulki, krzycząc, że nie ma prawa być na trasie. Scena ta została uwieczniona na zdjęciach, które obiegły świat. Na fotografiach widać, jak Switzer biegnie, a obok niej Tom Miller odpycha Semple’a, broniąc Kathrine.
Ten incydent, pełen emocji i napięcia, stał się jednym z najbardziej symbolicznych momentów w historii sportu. Mimo szoku i zamieszania Switzer nie przerwała biegu – ukończyła maraton w czasie około 4 godzin i 20 minut, dowodząc, że kobiety są w stanie sprostać takim samym wyzwaniom jak mężczyźni.
Walka o równość na trasie i poza nią
Po biegu Switzer stała się rozpoznawalna na całym świecie. Nie zamierzała jednak poprzestać na jednym starcie. Wykorzystała rozgłos, by rozpocząć kampanię na rzecz dopuszczenia kobiet do oficjalnych zawodów maratońskich.
Przez kolejne lata prowadziła wykłady, współorganizowała biegi dla kobiet i współpracowała z federacjami sportowymi, starając się zmienić regulaminy, które wykluczały zawodniczki. W 1972 roku jej wysiłki przyniosły skutek – kobiety zostały oficjalnie dopuszczone do Maratonu Bostońskiego.
Switzer nie tylko startowała w kolejnych biegach, ale także działała jako promotorka i komentatorka sportowa. Jej zaangażowanie pomogło wprowadzić kobiece maratony do programu igrzysk olimpijskich – po raz pierwszy odbyły się one w 1984 roku w Los Angeles. Było to swoiste zwieńczenie jej wysiłków.
Wpływ Kathrine Switzer na świat sportu
Pięćdziesiąt lat po swoim historycznym biegu Switzer wróciła na trasę Maratonu Bostońskiego, tym razem jako legenda sportu i symbol równości. W 2017 roku przebiegła maraton z tym samym numerem startowym – 261 – który stał się znakiem rozpoznawczym kobiet łamiących bariery. Wiele biegaczek na całym świecie nosi dziś koszulki z numerem 261 jako wyraz inspiracji jej historią.
Switzer nadal aktywnie działa na rzecz sportu kobiet. Prowadzi fundację „261 Fearless”, wspierającą kobiety w rozwijaniu pewności siebie i niezależności poprzez bieganie. Jej historia to przypomnienie, że jedno odważne działanie może rozpocząć globalny ruch, a sport może stać się narzędziem zmiany społecznej.
Źródła:
1. Boston Athletic Association. „History of the Boston Marathon.„https://www.baa.org/races/boston-marathon/history/
2. Switzer, Kathrine. „1967 Boston Marathon: The Real Story.” Marathon Woman. https://kathrineswitzer.com/1967-boston-marathon-the-real-story/
3. Garber, Greg. „How Kathrine Switzer Helped Change the Culture in Women’s Sports.” ESPN, April 14, 2017. https://www.espn.com/sports/endurance/story/_/id/19154555/boston-marathon-2017-how-kathrine-switzer-helped-change-culture-women-sports