
A może na SOR-ze wystarczy pantomima?
Patrycja Konkowska | Felieton
Siedzę sobie i piję kawę. Mózg mi jeszcze nie działa. Tak mam rano. Odpalam jak stary diesel zimą. I oczywiście jeszcze zanim nawet odpalę, już zaglądam na Facebooka.
Też tak macie? Nie ma poranka bez Facebooka? Ja już się tak przyzwyczaiłam, że chyba bym bez niego umarła. Serio.
No więc piję sobie tę kawę, przeglądam tego Facebooka i widzę, że dla części naszego społeczeństwa oczekiwanie od personelu medycznego dobrej znajomości języka pacjenta jest przejawem przesady.
Prawie się zakrztusiłam. Przysięgam.
Naprawdę myślałam, że są rzeczy, co do których wszyscy jesteśmy zgodni. Że strażak powinien umieć gasić pożary, pilot latać samolotem, a lekarz rozumieć pacjenta. Jak widać, byłam naiwna.
Bo przecież można inaczej.
Wyobraziłam sobie wizytę na SOR-ze.
– Panie doktorze?
— Ja nie panimaju.
Serio chcecie rozmawiać z lekarzem przez ChatGPT? Wiem, że on tłumaczy całkiem nieźle, ale no do jasnej anielki — ręce opadają.
Zdrowie człowieka nie jest kabaretem. Szczególnie kiedy trzeba reagować szybko.
W medycynie jedno źle zrozumiane słowo może oznaczać błędną diagnozę, niewłaściwy lek albo opóźnienie leczenia. Nie chodzi o literówki, akcent czy recytowanie „Pana Tadeusza”. Chodzi o zwykłą, sprawną komunikację między człowiekiem, który potrzebuje pomocy, a człowiekiem, który tej pomocy udziela.
Mam ogromny szacunek dla lekarzy i pielęgniarek z zagranicy, którzy decydują się pracować w Polsce. Wiem, że system ochrony zdrowia potrzebuje specjalistów. Wiem też, że braki kadrowe są realnym problemem i nie da się ich rozwiązać jednym podpisem czy jednym ładnym hasłem. Ale na migi nie da rady. No sorry.
Dlaczego akurat w tej sprawie niektórzy próbują przekonać nas, że standardy można trochę poluzować? Dlaczego nagle słyszymy, że jakoś się dogadamy?
Nie, nie dogadamy się. I nie powinniśmy nawet próbować budować systemu na takim założeniu.
Dlatego akurat w tej sprawie ani myślę krytykować decyzji o zawetowaniu przepisów obniżających wymagania językowe wobec personelu medycznego. To nie jest kwestia polityki ani ideologii. To kwestia bezpieczeństwa pacjenta.
Bo kiedy leżysz w szpitalnym łóżku, ostatnią rzeczą, o której marzysz, jest pantomima. Chcesz po prostu mieć pewność, że druga osoba dokładnie rozumie każde słowo, które właśnie usłyszała. Jeśli to dziś kontrowersyjna teza, to pozostaje mi tylko zacytować pewnego mądrego człowieka: „Dziwny jest ten świat”.